- Będę kontynuować toczoną już od lat walkę o likwidację bandyckiego procederu bezpodstawnego zdzierania mandatów z kierowców, którym bezprawnie wmawia się dokonywanie przekroczeń prędkości, nie umiejąc tego udowodnić.
- Podejmę starania o poprawę bezpieczeństwa na drogach poprzez lepsze szkolenie kierowców i rozsądne kryteria ich egzaminowania, zamiast finansowego terroru, który w statystykach wypadków nie wykazuje skuteczności.
- Będę wszelkimi siłami zmierzał do zaniechania skandalicznej praktyki wprowadzania do ustawy budżetowej pozycji wpływów z mandatów karnych – to czyni z Policji organ wymuszania haraczy od kierowców!
Od lat społecznie walczę o pozbawienie Policji funkcji rabusia naszych portfeli. Państwo – obojętnie pod czyimi rządami – jak dotychczas konsekwentnie czyniło ze stróżów prawa organ pozornie zalegalizowanego, choć bezprawnego rabunku, a minister finansów w rządzie Donalda Tuska, Jacek Rostowski, po raz pierwszy uczynił wpływy z mandatów oficjalną pozycją w ustawie budżetowej. Od tego czasu Policja zmuszana jest do “wyrobienia normy” mandatów, czemu mają służyć coraz bardziej drakońskie kary i akcje Policji przybierające nieomal wymiar prześladowań
Parametry i szczegóły budowy przyrządów do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym, są uregulowane w drodze rozporządzenia, którego nie spełniło dotąd żadne urządzenie z dotychczas stosowanych przez Policję.
Wyraźnie zarysowuje się następujący schemat działania:
- Producenci urządzeń pomiarowych wytwarzają niespełniające polskich przepisów, ale za to tanie w produkcji sprzęty do pomiaru prędkości,
- Główny Urząd Miar dokonuje zatwierdzenia typu urządzenia, pomimo że absolutnie nie powinien,
- Policja dokonuje zakupu zatwierdzonych i zalegalizowanych urządzeń za ciężkie pieniądze podatnika,
- Policja za pomocą tych urządzeń ujawnia rzekome wykroczenia przekroczenia prędkości przez kierowców – lecą tysiące mandatów, najczęściej potulnie przyjmowanych, rzadko – kwestionowanych,
- W przypadku zakwestionowania pomiaru, sprawa idzie do sądu, który powołuje biegłego z zakresu metrologii,
- Biegły z zasady, dla 99,99% przypadków orzeka zgodność przyrządu z obowiązującym prawem, jego sprawność, oraz prawidłowość użycia przez policję,
- Sąd na podstawie opinii biegłego uznaje winę sprawcy i skazuje go – bo i jakie ma wyjście?
- Po jakimś czasie zaczyna udawać się obalić pomiar w sądzie, wykazując ewidentne braki urządzeń pomiarowych, co powoduje stopniowe wycofywanie urządzenia i uruchomienia procedur pozyskania nowego, “lepszego” modelu. Tak było z urządzeniami Rapid 1, Rapid 2, Rapid 2a, Iskra, Ultralyte 20/20 – za każdym razem urządzenie miało być niezawodne i jednoznacznie wskazywać prędkość, odpowiadając przy tym wymogom prawa. Za każdym razem podatnik płacił za nie bajońskie sumy. Gdzie one są teraz??
- Kółko się zamyka.