To najbardziej osobisty fragment tej strony.
Od 2017 roku jestem pacjentem onkologicznym, pod opieką wspaniałych lekarzy z gliwickiego Narodowego Instytutu Onkologii. Mam nawrotowego czerniaka złośliwego, który już siedem razy zaatakował moją skroń – i dzięki Bogu – siedem razy został wykryty i wycięty (pierwszy raz niemal filmowym przypadkiem) w bardzo wczesnym stadium. Poznałem jednak uczucie zimnego strumyka potu cieknącego wzdłuż kręgosłupa, pierwszy raz, kiedy po raz pierwszy usłyszałem sakramentalne “ma pan raka”, drugi – kiedy wywołany ubocznym działaniem podawanej mi chemii niewielki wylew krwi do mózgu został wstępnie zakwalifikowany jako przerzut do płata czołowego.
Jednocześnie wśród ludzi mi bardzo, bardzo bliskich, miałem możliwość stoczyć dwie ogromne walki z nowotworem, które bardzo uwrażliwiły mnie na zagadnienia związane z tą straszną chorobą. Jedna z nich zakończyła się wspaniałym zwycięstwem, druga – przerażającą klęską.
Ze wszystkich tych przeżyć wyłania się jeden wniosek na przyszłość, równie aktualny dla absolutnie wszystkich: Badania okresowe i prewencyjne, zmierzające do złapania najgorszego z możliwych zabójców w najwcześniejszym z możliwych stadiów, to absolutnie najistotniejszy klucz do systemowego zmniejszenia plagi zachorowań tak na nowotwory, jak i choroby serca, stanowiące łącznie ok 80% wszystkich chorób kończących się terminalnie, podobnie jak edukacja w zakresie unikania znanych i potwierdzonych czynników sprzyjających powstawaniu takich schorzeń.
Zamierzam w miarę możliwości i umiejętności przychylić nieba rozwojowi i powstawaniu nowych ośrodków naukowo-klinicznych zajmujących się leczeniem, oraz systemu informacji i edukacji społeczeństwa – bo przecież “lepiej zapobiegać niż leczyć”.
Zapytacie być może Państwo na koniec, jak mój stan zdrowia na dziś?
Pozostaję oczywiście pod ścisłą kontrolą Zespołu Czerniakowego NIO w Gliwicach, wydaje się jednak, że po serii wznów, dobry Bóg wpadł na pomysł powierzenia mi wykonania jeszcze czegoś ważnego w życiu – od ponad roku wznowy ustały.
Czyżby to miała być misja walki o lepsze jutro nas wszystkich w Sejmie?
Obiecuję że będę walczył, nie mniej twardo, niż rakiem.